Po co jest prawo autorskie?

Niedawno napisałam całkiem ciekawy artykuł o tym po co w ogóle powstało prawo autorskie i jakie obecnie stoją przed nim wyzwania.

Piszę na przykład, że „z jednej strony prawo autorskie powinno służyć rozwojowi kultury i nauki, zabezpieczać warunki do powstawania wartościowych dzieł oraz stanowić zachętę dla twórców, przede wszystkim poprzez zabezpieczenie należytego wynagradzania pracy twórczej autorów i innych artystów oraz opłacalności inwestycji podmiotów, które umożliwiają dystrybucję utworów. Z drugiej zaś strony ma chronić twórcę, jako osobę, której przysługuje niezbywalna godność i prawo do ochrony efektów swojej autorskiej pracy.

Wydaje się, że wartości te nie są przez nikogo kwestionowane, bo chyba każdemu człowiekowi zależy na tym, by kreatywność była doceniana i szanowana, a regulacje prawne wspierały jej rozwój. Nie ulega wątpliwości, że kultura jest nam potrzebna. Stanowi wartość, która zawsze powinna znajdować się pod ochroną suwerennych państw oraz narodów”.

I opieram się na  ideach, które stały u podstaw prawa autorskiego:

„Odwołując się znów do idei, na których zbudowano prawo autorskie, można wskazać, że obie wskazują jako jeden z jego celów należyte wynagradzanie twórców. Uzasadniając ten cel utylitarysta powiedziałby, że aby dalej powstawały utwory konieczna jest odpowiednia zachęta dla twórcy. Zwolennik idei personalistycznych lub orędownik prawa naturalnego wskazałby zaś, że z niezbywalnej godności człowieka oraz poszanowania jego pracy twórczej wynika konieczność jej odpowiedniego wynagradzania”.

Pełną treść artykułu pod wdzięcznym tytułem „Wyzwania prawa autorskiego” można znaleźć w wydaniu on-line Wiadomości ZAIKSu (strona 10).

Serdecznie zapraszam do lektury i dyskusji!

komentarze 2

Tagi:, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 października 2016

Prawa autorskie to przede wszystkim ochrona efektów twórczych poszczególnych artystów. Jak wyglądałby świat gdybyśmy bezkarnie mogli powielać niektóre dzieła i oznaczać je swoim nazwiskiem? Przy takiej sytuacji wszyscy straciliby ochotę na tworzenie, nawet jeśli by tworzyli, to nigdy by tego nie upubliczniali, a my – zwykli odbiorcy – nie mielibyśmy szansy na ich poznawanie.

Bardzo dobry temat, którego rozwinięcie ciężko znaleźć w blogosferze, więc tym bardziej dziękuję za jego poruszenie i pozdrawiam. 🙂

Firmitas
27 grudnia 2016

O swoje prawa jako autorów trzeba cały czas walczyć, ale myślę, że nie grozi nam, że twórcy przestaną upubliczniać swoje utwory w obawie przed ich nielegalnym rozpowszechnianiem. Kiedyś Joanna Chmielewska powiedziała, że pisze, bo nie chce zachowywać swoich pomysłów tylko dla siebie. Tak samo jest z innymi twórcami, a rozpowszechnianie ich dzieł nie zawsze ma tylko negatywne skutki: często przyczynia się do wzrostu popularności, a to zwiększa zyski autora dzieła. Temat praw autorskich jest o wiele bardziej złożony i niejednoznaczny, niż się wydaje, ale zgadzam się, że pierwszeństwo ma walka o właściwą nagrodę dla twórcy i odpowiednią ochronę dla jego dzieła.

Kondrat
Witam serdecznie na moim blogu! Nazywam się Aleksandra Sewerynik. Jestem prawnikiem i dyrygentem. Specjalizuję się w prawie autorskim. Rozumiem muzyków. Chcę pomóc im zrozumieć prawo autorskie.
Pierwsza książka o prawie autorskim napisana specjalnie dla muzyków oraz osób korzystających z muzyki. Ostatnie wpisy