Sound-alike a plagiat.

Inspirowanie się lub nawet wzorowanie na cudzej twórczości jest zjawiskiem, które w muzyce występuje od zawsze. W rozsądnych granicach jest zrozumiałe i nie budzi zastrzeżeń, ani prawnych ani etycznych.

Jest jednak granica, po przekroczeniu której rodzą się wątpliwości, czy jest to dalej jedynie dozwolona i naturalna dla sztuki inspiracja, stanowiąca odzwierciedlenie pozytywnego zachwytu twórczością innego autora, czy już plagiat ukryty, u którego podstawy leży chęć oszczędzenia sobie pracy lub kosztów i czerpania korzyści z dorobku innego twórcy.

Granica pomiędzy obiema sytuacjami jest bardzo cienka i niekiedy trudno ją wyznaczyć.

Świadome tworzenie utworów na wzór innego utworu (tzw. referencji) jest na porządku dziennym w branży reklamowej. Takie utwory nazywa się sound-alike.

W muzyce zsynchronizowanej z reklamą najważniejsze jest, by budowała odpowiedni nastrój i wywołała zaplanowane przez specjalistów od marketingu emocje lub skojarzenia. Stąd zdarza się, że klienci agencji reklamowych określają dokładnie na jakim utworze ma wzorować się kompozytor muzyki tworzonej do nowej reklamy.

Już z tej okoliczności mogą wynikać ryzyka prawne, w szczególności ryzyko postawienia zarzutu o plagiat. Jednakże na gruncie prawa autorskiego, by można było w ogóle mówić o plagiacie, musi dojść do skorzystania z chronionego, zgodnie z przesłankami określonymi w art. 1 pr. aut., elementu składowego utworu. Dopiero następnym etapem jest badanie subiektywnej przesłanki winy, zarówno na podstawie przepisów prawa karnego jak i prawa cywilnego.

Trzeba o tym pamiętać, szczególnie w przypadku rozpatrywania kwestii zaistnienia tzw. plagiatu ukrytego.

Brak istotnej tożsamości elementów chronionych referencji i utworu sound-alike powinien wyłączać możliwość postawienia zarzutów o plagiat, także plagiat ukryty. Nie bez przyczyny ustawodawca wprowadził kategorię utworów inspirowanych, których cechą jest świadome nawiązywanie do cudzej twórczości. Autor utworu inspirowanego nie ma obowiązku wskazywać na źródła swojej inspiracji.

W takich sprawach pomocny jest dorobek doktryny i orzecznictwa dotyczący rozgraniczenia pomiędzy opracowaniem a utworem inspirowanym.

W razie stwierdzenia, że utwór sound-alike stanowi opracowanie referencji, możliwe jest postawienie zarzutu plagiatu ukrytego. Zaś sama okoliczność, iż autor znał referencję i się na niej wzorował, nie może być brana pod uwagę jako podstawa postawienia zarzutów o plagiat, dopóki jednocześnie nie zostanie potwierdzone przejęcie chronionych elementów referencji.

Jest to możliwe jedynie na podstawie specjalistycznej analizy podobieństw pomiędzy referencją a utworem soud-alike, opartej o wiedzę z zakresu muzyki, w kontekście przepisów prawa autorskiego, a w szczególności art. 1 i 2 pr.aut.

Opierając się na dorobku doktryny i orzecznictwa można ogólnie stwierdzić, że istnienie pomiędzy referencją a utworem sound-alike podobieństw w warstwie konceptualnej, czyli w sferze idei, pomysłu, rodzajowych, czyli właściwych dla danego gatunku, formy czy stylu muzycznego, cech kształtowania elementów utworu, nie prowadzi do powstania opracowania, a wskazuje jedynie na inspirację.

Inaczej będzie, jeżeli przejęte zostaną elementy, które stanowią zindywidualizowany sposób wyrażenia idei czy cech rodzajowych danego utworu. Będzie tak, gdy skopiowana zostanie melodia stanowiąca oryginalną myśl muzyczną. Wtedy będziemy mieli do czynienia z przywłaszczeniem elementów chronionych, co stanowi naruszenie prawa autorskiego.

Znaczenie ma także współwystępowanie podobieństw dotyczących elementów, które same w sobie nie podlegałyby ochronie. Przykładowo, jeżeli przyjmiemy, że samo tożsame następstwo akordów nie prowadzi do naruszenia autorskich praw osobistych, to jego współwystępowanie z identycznym układem, barwą dźwięku i rytmem, może stanowić o plagiacie.

Oczywiście najlepiej, bo najbezpieczniej, by utwory były tworzone samoistnie, bez celowego wzorowania się na dziełach innych twórców. A jeżeli już konieczne jest stworzenie utworu sound-alike, jego twórca powinien ograniczyć się do czerpania z samego nastroju, idei referencji. Tę samą myśl można zazwyczaj napisać „swoim słowami”.

komentarze 3

Tagi:, , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 lutego 2016

A co w takim razie z „plagiatowaniem samego siebie” w wypadku autorów tekstów utworów?

Np. jeden utwór słowno-muzyczny z autorskim tekstem osoby X został zarejestrowany i wydany na nośniku.
Teraz inny kompozytor wydaje album z kompletnie innym, autorskim utworem muzycznym, ale z identycznym tekstem osoby X (za zgodą oczywiście). Czyli mamy ten sam tekst = dwa odrębne utwory.

Teoretycznie powinna wystarczyć pisemna zgoda tekściarza na zarejestrowanie nowego utworu w ZAIKSIE (pod innym, nowym tytułem), ale z tego co głosi ZAIKS cały pierwotny zespół, razem z autorami pierwotnej muzyki – musi to pisemnie zatwierdzić.

Dlaczego, jeśli sprawa dotyczy wyłącznie tekstu i tekściarza – pozwolenie pisemne muszą składać muzycy niezwiązani w żadnym stopniu z nową kompozycją?

K. K.
    18 lutego 2016

    Chodzi o to, że jest to utwór współautorski, ale na podstawie art. 9 ust. 2 autor tekstu powinien mieć możliwość do wykonywania prawa do swojej części mającej samodzielne znaczenie, bez uszczerbku dla pozostałych autorów.

    Aleksandra Sewerynik
20 lutego 2016

O! Dziękuję bardzo za odpowiedź i podstawę, zastanawiałam się nad tą kwestią od dłuższego czasu.

Jednak intuicja mnie nie zmyliła, że nawet w przypadku współautorskiego nielogiczne jest rozwiązanie z proszeniem osób trzecich (muzyków) o zgodę w zarządzaniu swoją indywidualną kreacją (tekstem).
ZAIKS daje czasem dziwne rady 😉

Pojawia mi się teraz jeszcze jeden dylemat. Czy wtedy tekściarz z nowym kompozytorem muzyki musi zarejestrować utwór już jako połączony, czy może być to kolejny raz „klasyczny” współautorski? (Tak jak rejestrował go za pierwszym razem z zespołem.)

K. K.
Witam serdecznie na moim blogu! Nazywam się Aleksandra Sewerynik. Jestem prawnikiem i dyrygentem. Specjalizuję się w prawie autorskim. Rozumiem muzyków. Chcę pomóc im zrozumieć prawo autorskie.
Pierwsza książka o prawie autorskim napisana specjalnie dla muzyków oraz osób korzystających z muzyki. Ostatnie wpisy